Oświetlenie uliczne to jeden z tych elementów infrastruktury, o których nikt nie myśli, dopóki wszystko działa. A przecież te oprawy pracują non stop, w warunkach, które z komfortem nie mają nic wspólnego. Mróz zimą, wilgoć przez większą część roku, do tego drgania od ruchu drogowego. I tak dzień po dniu, rok po roku. Dlatego producent oświetlenia ulicznego, który projektuje oprawy wyłącznie „pod normę”, a nie pod realne warunki, wcześniej czy później zostaje zweryfikowany przez rzeczywistość.
Producent oświetlenia ulicznego i praca opraw w niskich temperaturach
Mróz to temat, który często bywa bagatelizowany. Oprawa świeci w dodatnich temperaturach, testy przeszła, więc teoretycznie wszystko jest w porządku. Problem zaczyna się zimą. Niska temperatura wpływa na elektronikę, zasilacze, a nawet na same materiały obudowy. Doświadczony producent oświetlenia ulicznego zakłada, że oprawa musi działać przy –30°C i przejść setki cykli zamarzania i rozmrażania bez utraty parametrów.
W praktyce wygląda to tak, że dopiero takie testy pokazują, czy coś zostało zaprojektowane „na serio”, czy tylko na potrzeby katalogu. Jeśli producent ten etap pomija, awarie pojawiają się właśnie wtedy, gdy dostęp do serwisu jest utrudniony, a oświetlenie ma największe znaczenie dla bezpieczeństwa.
Wilgoć – problem, który rzadko widać od razu
Wilgoć działa wolniej niż mróz, ale bywa bardziej bezlitosna. Deszcz, śnieg, mgła, a do tego skraplanie pary wodnej wewnątrz oprawy robią swoje. Z czasem pojawia się korozja, utlenianie styków, problemy z elektroniką. Producent oświetlenia ulicznego musi więc zadbać nie tylko o deklarowany stopień szczelności, zwykle IP65, ale też o jakość uszczelek i sposób ich osadzenia.
I tu nie ma drogi na skróty. Jeżeli uszczelka jest słaba albo źle zamontowana, wilgoć i tak znajdzie drogę do środka. Właśnie dlatego producent oświetlenia ulicznego Brasit podchodzi do tego tematu praktycznie, testując rozwiązania w warunkach zbliżonych do rzeczywistych. Ofertę firmy można zobaczyć na stronie https://www.brasit.pl/.
Wibracje i drgania – cichy wróg opraw ulicznych
O wibracjach mówi się najmniej, choć w praktyce potrafią zrobić sporo szkód. Oprawy montowane przy drogach o dużym natężeniu ruchu są cały czas poddawane drganiom. Ciężkie pojazdy, nierówności nawierzchni, mosty – wszystko to przekłada się na mikroruchy, które z czasem luzują połączenia i osłabiają konstrukcję.
Producent latarni ulicznych, który bierze ten problem na serio, wzmacnia mocowania komponentów i sprawdza oprawy pod kątem odporności na wibracje jeszcze na etapie projektowania. To nie są testy „na pokaz”. To moment, w którym wychodzi, czy konstrukcja wytrzyma kilka lat pracy bez niespodzianek.
Dlaczego warunki ekstremalne szybko weryfikują producenta?
Każda oprawa może wyglądać dobrze w folderze. Równa linia światła, ładna obudowa, dobre parametry na papierze. Tyle że dopiero mróz, wilgoć i wibracje pokazują, czy producent oświetlenia ulicznego naprawdę przewidział realne warunki pracy. Oszczędności na materiałach i testach nie znikają – one tylko odkładają się w czasie.
Prawda jest taka, że odporność na warunki ekstremalne to nie dodatek, tylko fundament trwałego oświetlenia ulicznego. A inwestorzy, którzy już raz musieli mierzyć się z awariami po kilku sezonach, dobrze wiedzą, że lepiej zapłacić więcej na starcie niż później wracać do tematu w najmniej odpowiednim momencie.
